Charge i nawrót
Ziarno wpada do gorącego bębna. Pierwsze trzy minuty to opór maszyny — temperatura spada o czterdzieści stopni i pomału się odbija. Tu nie podejmujesz żadnej decyzji, tylko obserwujesz nawrót.
Mała palarnia z Krakowa. Probat 5 kg, trzy osoby, sześćdziesiąt partii tygodniowo. Pracujemy wolniej, niż wymaga rynek — i właśnie po to powstaliśmy.
Etiopia · Kolumbia · Kenia. Trzy partie, każda inna decyzja palacza.
ul. Karmelicka 27
pn–pt 8:00–18:00
Można było kupić piętnastokilogramową palarkę i obsłużyć cały Kraków. Można było uruchomić linię subskrypcyjną dla biur i wysyłać paczki, których nikt nie zdąży posmakować, zanim się zestarzeją. Można było zatrudnić trzech baristów więcej i otworzyć drugi punkt na Kazimierzu. Można było wszystko, co robi się normalnie — i co nieuchronnie sprawia, że kawa zaczyna smakować jak konsensus, a nie jak decyzja.
Wybraliśmy inaczej. Probat 5 kg, ten sam, który stał w starej palarni pod Stuttgartem od 1974 roku. Trzy osoby, każda z innym uchem. Sześć kilogramów na charge, ledwie godzina nad jednym profilem, dwa, trzy razy w tygodniu na każde origin. Możemy spojrzeć na każdą partię i wiedzieć dokładnie, kto ją prowadził, w którym momencie był pierwszy crack i czy tego dnia w palarni było 18 czy 22 stopnie.
Nie jesteśmy mali, bo zaczynamy. Jesteśmy mali, bo tak wybraliśmy — i nie planujemy się rozrastać.
Palenie wygląda na technologię, ale w rzeczywistości jest to godzina ciszy z maszyną, która nigdy nie kłamie. Każde origin zachowuje się inaczej: etiopskie heirloomy chcą szybko i delikatnie, kolumbijskie castillo trzymają cukier dłużej, kenijskie SL28 bywają nerwowe w środkowej fazie i wymagają cierpliwości. Nie ma uniwersalnego profilu — jest tylko ucho palacza i termopara, które uczą się siebie nawzajem przez tysiąc partii.
Nasz Probat ma swoje. Lubi się rozgrzać dwadzieścia minut dłużej, niż mówi instrukcja. Nie znosi pośpiechu w drugiej fazie. Bęben po dwudziestu pięciu latach pracy ma ślad na jednej z łopatek i przez to lepiej miesza ziarno z lewej strony. Wiemy o tym i pracujemy z tym.
Ziarno wpada do gorącego bębna. Pierwsze trzy minuty to opór maszyny — temperatura spada o czterdzieści stopni i pomału się odbija. Tu nie podejmujesz żadnej decyzji, tylko obserwujesz nawrót.
Kolor zmienia się z zielonego w kremowy. Otwiera się słodycz, woda już wyszła. Tu się słyszy, jak ziarno zaczyna pachnieć — jeśli pachnie jak suche siano, palisz za szybko.
Trzask. Najważniejsza minuta godziny — ziarno otwiera komórki, oddaje wilgoć po raz drugi. Przy lightach kończymy 1:30 po pierwszym cracku. Przy omni — 2:10. Sekundy, nie minuty.
Wypadnięcie z bębna, chłodzenie w sicie. Następnie 12 dni odpoczynku w workach degazujących, zanim ziarno trafi do paczek. Do tego momentu kawa jeszcze nie jest sobą.
Każda paczka pakowana w dniu, w którym ją zamawiasz. Nie magazynujemy gotowych torebek — Twoja jest świeższa od półki.
spółdzielnia 384 farmerów · 1 900–2 200 m n.p.m.
Bergamotka, cytryna meyera, jaśmin. Finisz miodu lipowego.
Diego Bermúdez · 1 750 m n.p.m.
Tropikalna passiflora, papaja, ciemna czekolada, syrop klonowy.
Karatina factory · 1 700–1 850 m n.p.m.
Czarna porzeczka, pomidor san marzano, melasa. Soczystość rabarbaru.
Palacz · założyciel
Dwanaście lat za baristycznym ekspresem zanim zaczął palić. Pierwszy raz dotknął bębna w 2017 w Berlinie, na stażu u znajomego, i już z niego nie wyszedł. Założył Marantę po roku rozmów z żoną, która wciąż mówi, że palarnia śmierdzi mniej, niż się obawiała.
„Jeśli kawa pachnie podczas mielenia jak jabłka, dobrze zrobiliśmy. Jeśli jak orzech — też. Jeśli jak kuchnia po smażeniu — przepalona.”
Q-Grader · kawiarnia
Trzy razy była w Yirgacheffe. Cuppinguje sześćdziesiąt próbek tygodniowo i prowadzi szkolenia dla baristów na Karmelickiej. Wcześniej psycholożka, którą do kawy popchnęła nie wiadomo czemu jedna źle wyciśnięta espresso w Lizbonie.
„Im prostsze ziarno, tym trudniejsze do uchwycenia. Etiopia washed nie wybacza niczego — ani palaczowi, ani baristce, ani temu kto ją zaparzy o ósmej rano w niedzielę.”
Pakowanie · wysyłki · Probat
Z zawodu mechanik samochodowy, pracował dwadzieścia lat w warsztacie ojca pod Bochnią. Kiedy Tomasz znalazł Probata w zbyt złym stanie, żeby go uruchomić, ktoś musiał go rozebrać i poskładać. Marek został w Marancie, bo „maszyna była za ładna, żeby ją zostawić”.
„Probat z 1974 nic nie kombinuje. Tylko trzeba słuchać, jak pracuje silnik, i smarować łożyska wtedy, kiedy zaczyna piszczeć — nie wcześniej, nie później.”
Lokal wynajmujemy od 2022 roku, w kamienicy z 1908. Parter, dwa okna na ulicę, ekspres La Marzocco Linea PB stoi tam, gdzie kiedyś była lada wędliniarska. Podłoga z dębowych desek skrzypi na ósmej desce od wejścia — nie naprawiamy, bo lubimy.
Nie sprzedajemy ciast. Mamy tylko kawę, jedno mleko owsiane, wodę z syfonu i czasem czekoladę z palarni przyjaciół z Wrocławia. Książki na ławce można brać do siebie, jeśli ktoś przyniesie inną w zamian. Z głośnika gra jazz albo cisza, w zależności od tego, kto akurat jest przy ekspresie.
Wybierasz częstotliwość, profil i origin. My pakujemy w dniu wysyłki — zawsze partia palona w tym samym tygodniu. Anulujesz lub wstrzymujesz w dowolnym momencie, bez pytań.
Profil: Filter — jaśniejsze profile, V60 i hand pour, kwasowość na pierwszym miejscu.
79 zł / 250 g · wysyłka
82 zł / 250 g · wysyłka
Pomożemy dobrać kawę pod sprzęt, który masz, lub odwrotnie. Doradzimy z subskrypcją. Zorganizujemy cupping dla biura. Po prostu napisz — odpowiadamy w ciągu doby.
Odezwiemy się w ciągu doby — a jeśli to weekend, to w poniedziałek rano przy pierwszej kawie.
— H. & TW